Niepowtarzalny tatuaż ze światła
Noc rozpięła nad miastem
Ciemny płaszcz bez guzików
A ja stałem przy oknie
Jak świeca ucząca się wiatru
Moje dłonie pachniały owsianymi ciastkami
I czymś jeszcze
Może wspomnieniem ostatnich lat
Może smakiem dawnych pocałunków
Ktoś mi powiedział
Nie wszystko, co boli
Musi zostawiać blizny
Więc często milczałem
Bo cisza czasem potrafi
Dotknąć głębiej niż słowa
A potem jasny świt
Powoli tatuował mi twarz światłem
Cienkimi liniami złota
Na zmęczonych policzkach
I nagle zrozumiałem
Że są ludzie
Którzy nie zostają na zawsze
Ale świecą pod skórą
Do końca życia
Choć od tamtej chwili
Minęło tyle zim i gorącego lata
Wciąż noszę w sobie
Tamten poranek bez pożegnania
Jakby światło umiało pamiętać
Każde drżenie serca
Każdy oddech zatrzymany
Między nadzieją a ciszą
I dziś gdy noc nad miastem
Znów zakłada ciemny płaszcz
Nie boję się już samotności
Ani cieni za oknem
Bo pod skórą nadal płonie
Niepowtarzalny tatuaż ze światła
Którego czas nie ściera
I którego nikt mi nie zabierze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz