Pretensje
Żyjemy jak chcemy
A najczęściej tak jak musimy
Pomiędzy rachunkiem za światło
A marzeniami o wolności
Rano zakładamy inne twarze
Te bardziej wygodne niż własne
I biegniemy tam
Gdzie wszyscy już biegną
Bez planu
Bez rozumu
Jak zwierzęta idące na rzeź
Mówimy, że tak trzeba
Że nie ma innego wyjścia
I chociaż serce od dawna
Stoi po drugiej stronie ulicy
I nie chce przejść
To sami nic nie robimy
Więc do kogo mamy pretensje
Do czasu
Do ludzi
Do Boga, który milczy
Może najbardziej do siebie
Że tyle razy
Wybieraliśmy ciszę
Gdy życie pytało o prawdę
Że cieszyliśmy się z tego co jest
Byle nie było gorzej
Że nie dążyliśmy do zmian
Bo człowiek to taka dziwna istota
Trochę leniwa, trochę bezmyślna
Trochę wygodna i tchórzliwa
Człowiek nie przegrywa z losem
Tylko
z własnym strachem
Przed tym, żeby żyć tak naprawdę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz