Wyzwolenie – Łzy i Wspomnienia
Dawno temu rozerwałem kajdany
Które kościelne dzwony wbijały w moje erce jak gwoździe
Pamiętam tę noc
Klęczałem w pustym kościele
Światło świec drżało na krzyżu
A ja…
Wstałem i powiedziałem: „Dość”
Szybkim krokiem wyszedłem na mróz
I po raz pierwszy od lat oddychałem bez winy
Potem przyszła kolej na naukowców
Siedziałem w bibliotece wśród stosów książek
Ich kłamstwa i zimne pewniki dusiły mnie jak pętla na szyi
Zamknąłem ostatnią stronę
Wyrzuciłem notatki przez okno i patrzyłem
Jak kartki wirują w powietrzu jak stado uwolnionych ptaków
Płakałem wtedy – z wściekłości i ulgi
Odrzucałem wszystkie wiary
Jedną po drugiej, jak stare, zgniłe skóry, które paliłem w ogniu
Pamiętam zapach dymu tamtego wieczoru
Gdy spaliłem różaniec babci i listy z dzieciństwa pełne strachu przed piekłem
Kiedy przestałem wierzyć w ludzkie przekonania
I wszystkie kłamstwa jakimi mnie karmiono
Ból był ostry, ale prawdziwy – wreszcie mój własny
Teraz stoję nagi pod bezlitosnym niebem
Wiatr szarpie mnie za duszę, a ja drżę – nie ze strachu
Lecz z rozkoszy wolności
Myślę jak wolna istota
A każda myśl wybucha we mnie jak grom
Dzika, nieposkromiona, moja aż do bólu
Czuję – i serce pęka mi z nadmiaru życia
Łzy płyną, bo wreszcie czuję naprawdę
Działam – i każdy krok to krzyk: jestem!
Jestem wszystkimi i wszystkim
Jestem pyłem gwiazd, który nagle zapłakał
Gdy zrozumiał, że zawsze był ogniem wszechświata
Pamiętam ten moment na wzgórzu
Gdy patrzyłem na Drogę Mleczną i po raz pierwszy poczułem
Że należę do niej – nie jako grzesznik
Nie jako obserwator
Lecz jako jej część, jej oddech
Jestem falą, która rozbiła się o brzeg raz na zawsze
I teraz płynie w nieskończoność
Wolna od powrotów
Pamiętam, jak stałem nad morzem o świcie
Wrzuciłem do wody ostatni medalik i krzyknąłem w stronę horyzontu
Jestem wolny! Nareszcie jestem wolny !
Fale odpowiedziały echem
W moich żyłach płonie ta sama święta furia
Która rozrywa czarne dziury i rodzi nowe słońca
Jestem częścią boskiej istoty
Nie jej błagającym dzieckiem
Nie jej drżącym sługą
Lecz samym płomieniem
Który JĄ stworzył i który teraz płonie jaśniej niż kiedykolwiek
Wolny. Całkowicie wolny.
I w tej wolności – rozrywa mnie ekstaza bycia
Płaczę ze wspomnieniami bólu i radości
Śmieję się, bo przetrwałem
Bo zrozumiałem co to znaczy być wolnym
Zrozumiałem co to znaczy wyzwolić się
Żyję. Nareszcie żyję
Żyję naprawdę, całym sobą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz