16 maja 2026

Życie bez celu

 

Życie bez celu

Miasto budzi się wcześnie
Nie dlatego, że chce żyć
Lecz dlatego, że rachunki nie znają litości
Ludzie wychodzą z domów
Jak cienie wyciągnięte z kieszeni nocy
W oczach mają zmęczenie starsze od swoich dziadków
A na ustach grobową ciszę
Która dawno przestała być spokojem

Każdy gdzieś biegnie
Do pracy, do sklepu, do lekarza
Do jutra, które od lat wygląda tak samo
Jak zaprogramowany robot
I tylko czas stoi obok
Oparty o ścianę świata
I patrzy spokojnie, cierpliwie jak ludzie
Powoli zamieniają swoje serca
W kalendarz

Są tacy
Którzy nigdy nie usłyszeli, że są ważni
Noszą swoje życie
Jak przemoczony płaszcz w grudniu
Ciężki od śniegu
I zbyt własny, aby go zdjąć
Są też tacy
Którzy sami nigdy nikomu nie powiedzieli
Że są ważni

Matki zasypiają przy stole
Niekoniecznie ze zmęczenia
Ojcom drżą dłonie
Od bezczynności w myśleniu
Dzieci uczą się śmiać naprawdę
Żeby zagłuszyć pustkę, która jest nie do zniesienia
A jednak
Ci wszyscy ludzie trwają
Tylko twają

Bo oni nie żyją życiem prawdziwym
Choć codzienność wbija im gwoździe w plecy
To wstają rano
I poprawiają kołnierze nadziei
Chociaż świat odwraca wzrok
Oni dalej żyją bez celu
I chociaż wszystko wydaje im się takie kruche
To ktoś jeszcze pogłaszcze psa
Ktoś podleje kwiaty na balkonie

Ktoś zaczeka przy oknie
Spoglądając w dal błędnymi oczami
Czy właśnie to
Jest najważniejszym cudem istnienia
Pomimo bólu
Ludzie nie potrafią być dla siebie światłem
Bo bez sensu życia
Rzadko bywa się szczęśliwym
A nigdy spełnionym

Czasem ukrywa się coś
W dłoni, która nie puści
W herbacie zrobionej komuś o świcie
W kawie z mlekiem bez cukru
Lub w prostym
„Wróć bezpiecznie”
I nawet jeżeli człowiek
Nie został stworzony do wielkich czynów
Do zawładnięcia całym światem

To powinien mieć jakiś cel w swoim życiu
Może chociaż przez krótką chwilę
Powinien ogrzać sobą ciemność
Drugiego człowieka
Bo życie bez celu
Nie kończy się krzykiem
Tylko powolnym gaśnięciem
Którego nikt nie zauważa
Życie bez celu to porażka

To obraza stwórcy i całego wszechświata
Taki człowiek idzie przez życie
W stronę zamkniętych drzwi
Niosąc w kieszeniach resztki sensu istnienia
Które rozsypują się przy każdym kroku
I właśnie dlatego
Tak bardzo boli zwyczajne istnienie
Bo serce stworzone do bliskości
Nie umie żyć samym oddychaniem

Trzeba szukać celu
Nawet wtedy
Gdy dawno przestało się wierzyć
Że naprawdę można jeszcze
Odnaleźć drogę swojego istnienia

 

14 maja 2026

Ludzie nie chorują od...

 

Ludzie nie chorują od…

Ludzie nie chorują od wirusów, bakterii czy wieku. Najczęściej źródło choroby rodzi się głęboko w nim samym. W lęku, poczuciu winy, zazdrości, gniewie i nienawiści. W zagmatwanych emocjach, w braku szacunku do samego siebie i braku miłości do własnego życia. To, co nosimy w środku, z czasem odbija się na ciele. Nasze zdrowie zależy również od wyborów, których dokonujemy każdego dnia. Od tego, jak traktujemy innych ludzi, czym karmimy organizm, co pijemy i czy nie zatruwamy siebie alkoholem, papierosami lub innymi używkami. Człowiek często sam buduje swoje zdrowie albo powoli je niszczy.

Najczęściej żyjąc złymi przekonaniami sam wprowadza się w stan choroby lub sytuację z której nie ma wyjścia. Bardzo często bliscy, nauczyciele lub jakieś autorytety wypowiadają  słowa, które potrafią zatruwać człowieka latami bardziej niż trucizna. Np. dziewczynka, która od dziecka słyszy: „Twoja babcia umarła na raka piersi. Twoja matka też. Ty również zachorujesz i umrzesz”, zaczyna żyć nie jak zdrowy człowiek, ale jak człowiek z wyrokiem. Każdy ból odbiera jako znak choroby, każdy dzień przeżywa w lęku. Strach zakorzenia się w jej wnętrzu, odbiera spokój, niszczy psychikę i osłabia ciało. Człowiek, który latami żyje w przekonaniu, że jest skazany na cierpienie, często nieświadomie sam poddaje się chorobie. Traci wolę walki, zaniedbuje siebie, żyje w stresie i napięciu, które powoli wyniszczają organizm. Takich przykładów jest mnóstwo, a złych przekonań ogrom. Dają je wiadomości codzienne, reklamy, filmy, doniesienia prasowe, opowieści sąsiadów, znajomych, członków rodziny.

Takie destrukcyjne informacje i złe przekonania zarówno usłyszane czyli przyjęte  jak i wypowiadane czyli komuś przekazane robią czynią najwięcej  zła Np. „do niczego się nie nadajesz”, „jesteś gorszy”, „nie zasługujesz na miłość”, „świat jest przeciwko tobie”. „ „nienawidzę cię i inni też cię nienawidzą”, „sąsiad zachorował na raka bo  nie robił badań”, „wszyscy chorują bo nas trują”, „jak nie będziesz to…”, „jak nie zrobisz to…”, „jak nie…” i tak dalej i tak dalej.   Człowiek karmiony takimi słowami zaczyna w nie wierzyć, a później sam siebie niszczy. Swoimi wyborami, myślami i sposobem życia. Psychika i ciało są ze sobą połączone bardziej, niż wielu ludzi chce przyznać.

 

11 maja 2026

Niepowtarzalny tatuaż ze światła

 

Niepowtarzalny tatuaż ze światła

Noc rozpięła nad miastem
Ciemny płaszcz bez guzików
A ja stałem przy oknie
Jak świeca ucząca się wiatru

Moje dłonie pachniały owsianymi ciastkami
I czymś jeszcze
Może wspomnieniem ostatnich lat
Może smakiem dawnych pocałunków

Ktoś mi powiedział
Nie wszystko, co boli
Musi zostawiać blizny

Więc często milczałem
Bo cisza czasem potrafi
Dotknąć głębiej niż słowa

A potem jasny świt
Powoli tatuował mi twarz światłem
Cienkimi liniami złota
Na zmęczonych policzkach

I nagle zrozumiałem
Że są ludzie
Którzy nie zostają na zawsze
Ale świecą pod skórą
Do końca życia

Choć od tamtej chwili
Minęło tyle zim i gorącego lata
Wciąż noszę w sobie
Tamten poranek bez pożegnania

Jakby światło umiało pamiętać
Każde drżenie serca
Każdy oddech zatrzymany
Między nadzieją a ciszą

I dziś gdy noc nad miastem
Znów zakłada ciemny płaszcz
Nie boję się już samotności
Ani cieni za oknem

Bo pod skórą nadal płonie
Niepowtarzalny tatuaż ze światła
Którego czas nie ściera
I którego nikt mi nie zabierze

Nie szukam juz drogi

  Nie szukam już drogi Nie szukam już drogi, nie dlatego, że jej nie ma Lecz dlatego, że przestałem wierzyć Że ktoś może znać ją lepie...